Narowami końskimi można określić agresywne zachowanie koni. Powstają one stopniowo pod wpływem złych doświadczeń w procesie wychowania czy szkolenia tych pięknych zwierząt. Zdarzają się przypadki przekazania przez klacze złych manier źrebakom, najczęściej dotyczy to płochliwości i gryzienia.
Do narowów zaliczamy:
-kopanie
-gryzienie
-stawanie dęba
-ponoszenie
-płochliwość
Osoby niedoświadczone w układaniu czy szkoleniu koni nie powinny samodzielnie próbować naprawiać znarowionych koni, gdyż może się to skończyć poważnym wypadkiem. Konie wykazujące cechy znarowienia powinny być wycofane z rekreacji.
Doskonałym systemem informacyjnym o znarowieniu konia jest wplatanie czerwonej wstążki w grzywę - u koni gryzących, lub w ogon - u koni kopiących.




Agnieszko nie “stawanie dęba” w “wspinanie się”
Dbajmy proszę o jakość jeżyka jeździeckiego
I w którym momencie kopanie jest narowem, w którym odruchem bezwarunkowym? Jak też oduczyć konia takiego zachowania na zawodach - skoro - jak piszesz - jest to wynik złego ułożenia? Z własnych doświadczeń wiem, że po prostu są konie nie tolerujące innych koni blisko własnego zadu… często jest to widoczne u młodych koni, które z wiekiem i doświadczeniem zawodniczym - przestają kopać…
Płochliwość też nie jest narowem jako takim, chociaż fakt, stara - archaiczna literatura tak to opisuje. To skutek braku pewności siebie wynikający np. z niezbyt częstych wypraw do lasu, z czasem , dzięki pracy każdy płochliwy koń płoszy się coraz mniej, ale i każdy płoszy się w określonych indywidualnie sytuacjach… czy to jest zatem narów, czy instynktowna ucieczka przed niebezpieczeństwem?
I na koniec - w sprawie jakości jeżyka - naprawia się samochody, konie się szkoli…
języka oczywiście -nie jeżyka (literówka, przepraszam…)
Gago - kto jak kto, ale ja o czystość języka polskiego często kruszyłem kopię i nie zauważam w tym wpisie nic złego, jeśli chodzi o język jeździecki. Porównaj proszę ze Słownikiem Języka Polskiego PWN:
Stawać dęba a) «o zwierzęciu czworonożnym, zwykle o koniu: wspinać się na tylnych nogach» b) pot. «o człowieku: stawiać opór, sprzeciwiać się, buntować się» «o włosach, wąsach: podnosić się do góry, najeżać się (na skutek strachu, zdumienia)»
Agnieszka w ostatnim zdaniu użyła słowa naprawić. Tutaj również podeprę się autorytetem Słownika Języka Polskiego PWN:
naprawić — naprawiać
1. «usunąć w czymś usterki lub uszkodzenia i doprowadzić do stanu używalności»
2. «zmienić coś na lepsze»
3. «wynagrodzić wyrządzone komuś zło lub poniesione straty»
I tutaj chyba jest jasne, że drugie znaczenie tego słowa ma zastosowanie w kontekście naprawiania znarowionego konia.
To tyle o języku polskim.
Natomiast o to, czy kopanie jest narowem można się zapewne spierać długo. Jest sporo takich koni, które czyszczone przez doświadczonego jeźdźca będą stały spokojnie i grzecznie, a gdy tylko wyczują jeźdźca słabszego, nieco przestraszonego, to będą go próbowały odgonić kopniakiem. I to nazywam narowem. Przykładów znarowionych koni można mnożyć, ale to może przy okazji jakiegoś spotkania przy ognisku.
Pozdrawiam serdecznie.
Ja mam np. problem tego typu.
Wczoraj kupiłem klacz 10 letnią SP.
Jest 3 miesiąc źrebna.
Nie jest to mój pierwszy koń ponieważ prowadzę stadninę koni i doświadczenie mam dość duże. Jeżdżę również od x lat i nigdy z żadnym koniem problemów większych nie było.
Tutaj wyniknał dość spory.
Klacz nie da sobie podejść wogóle do zadu, kopie jak oszalała.
Nie da sie podłaskać po przenich nogach, bo zaraz wali przodem, ogólnie widać, że brak jej kontaktu z ludźmi, ale jak ja mam sie za to zabrać ?
O czyszczeniu tylnich nóg, ogona i zadu moge zapomnieć…
Klacz spedza cały dzień na padoku z innymi końmi. Jest indywidualistką, chodzi sama i nie zaczepia innych koni w stadzie ale też nie lubi jak one ja zaczepiają (oddaje kopniakiem :P)
Może pomożecie mi jakimiś uwagami jak moge sie za to zabrać (dodam, że póki sie nie uspokoi to za jazde sie nawet nie zabieram :P)
Z góry dziękuje
Przykro mi że wplatałeś sie w tak trudne zwierze, szkoda że przed zakupem nie sprawdziłeś klaczy pod wzg obsługi przez opiekuna. Jedyną rozsądną radą jest próba zwrotu kłopotliwego zwierzęcia, chyba nie warto ryzykować zdrowia własnego czy osób postronnych.