Dostałem dziś następujący list:
Proszę o radę jak namówić rodziców do kupna konia … Bardzo kocham
wierzchowce i jeżdże na nich …. moim naj. marzeniem jest go posiadać
I jakiego konia mam wybrać ?
Muszę przyznać, że nie potrafię na niego odpowiedzieć, ponieważ jestem przeciwny kupowaniu koni przez rodziców nastolatkom, których “naj. marzeniem jest go posiadać”. Nie potrafiłbym przekonać nikogo, że kupno konia dziecku, to dobry pomysł. Wręcz przeciwnie. Wymieniłbym wiele problemów, które pojawiają się wraz z kupnem konia przez osoby nie mające o koniach większego pojęcia. Przede wszystkim koń nie jest zabawką, to nie rower, który można postawić w garażu na zimę i odkurzyć wiosną.
A jakie jest Wasze zdanie o kupnie własnego konia? Czy macie własne konie? Czy może uważacie, że przesadzam?




Hmm.. Nastolatka nie jestem (28 lat na karku i swoja rodzina), jezdzic konno uwielbiam, o posiadaniu konia tez marze, ale mysle ze za malo wiem o tym jaka opieke nalezy zapewnic aby kon byl zdrowy i szczesliwy.
Natomiast sa alternatywy - chyba juz w kazdej stadninie mozna wydzierzawic konia i jako rodzic nie widze w tym nic zlego, pod warunkiem ze faktycznie finansowo bedzie to bardziej korzystne niz oplata za jazdy.
Posiadanie konia to ogromna odpowiedzialnosc, droga impreza i ryzyko ktorego dzieci chyba nie rozumieja. Czy jesli dojdzie do kontuzji, i nie bedzie mozna na tym koniu jezdzic, to czy tak samo mocno beda tego konia kochac?
Ja mam 12 lat i również marzę o posiadaniu własnego ,moi rodzice nie mają pewności czy bym dała radę być za niego odpowiedzialna. Ja chciałabym podjąć się tego wyzwania i “adoptować konia” czyli opiekować się koniem dorosłego jeźdźca w zamian za to ,że mogłabym sobie na nim pojeździć (pod kontrolą oczywiście). Od nastolatka nie można wymagać rannego sprzątania boksu ale można “opiekun” musi mieć kilkuletnie doświadczenie w obchodzeniu się z końmi i w razie kolki zadzwonić po weterynarza i zostać z koniem do czasu jego przyjazdu.
ups sory tam “…boksu ale można…” tam nie powinno być tego “można”
Mam własnego konia odkąd skończyłam 13 lat, nigdy nie prosiłam rodziców o niego, po prostu pewnego dnia pojawiła się taka możliwość. Z perspektywy czasu widzę, że była to dobra decyzja, nie jestem pewna czy bez własnego wierzchowca zostałabym w tym końskim świecie. Jestem dumna z tego, że pogodziłam wtedy i naukę, i konie, i znajomych, i inne obowiązki. Ale mimo tego nie popieram kupowania koni osobom do tego nieprzygotowanym, bez względu na wiek. A tym bardziej ‘dzieffczynką które koffają konisie’, bo takich w polskim jeździectwie niestety coraz więcej. I coraz więcej nieodpowiedzialnych rodziców, którzy ulegają prośbom na podstawie ‘bo ja chcę’.
Witam!
chciałabym podzielić się z wami historią z mojego klubu jeździeckiego. najlepiej odzwierciedla jak kończą się nieprzemyślane zakupy. Rodzice kupili dziewczynie konia, wydzierżawili boks w naszym klubie. Dziewczyna trenowała jeździectwo zaledwie rok. Koń miał być podobno wytrenowany do skoków(zapewniał o tym sprzedawca), dziewczyna dotychczas pokonywała cavaletti z kłusu. Pewnego dnia założyła się z koleżanką o to, że przeskoczy przeszkodę 1,5 m, bez treningu, przygotowania, wiedzy instruktora i opiekuna stajni - bo koń przecież umie skakać więc ona nie musi umieć. Niestety skończyło się tragicznie, zanim ktokolwiek zdążył się zorientować, koń leżał na ujeżdżalni ze skręconym karkiem a dziewczyna z wstrząsem mózgu została zabrana do szpitala. Koń niestety nie przeżył. Więc spuentuje - widząc tą sytuacje na własne oczy, polecam wszystkim rodzicom poważnie się zastanowić, czy nasze dziecko jest na tyle poważne i odpowiedzialne, żeby nie zrobić krzywdy sobie i zwierzęciu.
Namówienie rodziców to chyba najmniejszy problem (jeśli oczywiście ich w ogóle stać). Przede wszystkim trzeba mieć doświadczenie i wiedzę. W dodatku musimy mieć odpowiednie podejście i więcej wolnego czasu. Koń to nie jest rybka w akwarium.
Myślę, że w tym wieku nie ma co myśleć o kupnie konia. Do tego trzeba dorosnąć.
Kupno konia to większe przedsięwzięcie niż kupno samochodu. Więc tym bardziej należy się 10 razy zastanowić, szczególnie jeśli prosi nas o to nastoletnie dziecko. Autor zdecydowanie nie przesadza w swojej opinii.
Po części się zgadzam z Twoim zdaniem. Mam aktualnie 16 lat i także marzę o własnym koniu. Zdarzają się wyjątki ludzi takich, którzy w wieku 14 lat wiedzą o wiele więcej o koniach niż bodajże 30-latkowie. Zdarzają się, owszem, Polska nie jest jedynym krajem na świecie.
Zgadzam się w kwestii, że koń to nie zabawka. Trzeba mu poświęcić mnóstwo uwagi, codziennie doglądać, dbać o zęby, kopyta, trzymać się racji żywnościowych, zapewnić opiekę weterynaryjną, znajdować czas na sprzątanie boksu, a także na pielęgnacje konia, dbać o jego kondycję. To nie wszystko, rzecz jasna. Trzeba znać podstawy i pewne stadium zaawansowania w utrzymaniu, zapoznać się z chorobami, żeby później nie było, że weterynarz się spóźnił paręnaście minut, a koń mógł zostać uratowany, gdyby na przykład właściciel zaczął działać wcześniej.
Kupujący musi wiedzieć, co to ochwat, kolka, gruda, zapoprężenie itp. najczęściej spotykane schorzenia.
Zgadzam się, że do tej decyzji trzeba dorosnąć, być przygotowanym psychicznie na jakiekolwiek wyskoki chorób czy zachowania konia. Rodzice muszą być pewnie odpowiedzialności nastolatka.
Niektórzy hodowcy oferują okres próbny trzymania konia na tydzień. Jeśli rodzice nie są przekonani do pomysłu kupna, mogą sprawdzić zachowanie przez tydzień nastolatka w stosunku do konia. Chociaż my, nastolatki, zawsze coś wynajdziemy. Ale o tym, to każdy odpowiedzialny nastolatek powinien wiedzieć.
Moja koleżanka, obecnie 17-letnia, dostała konika polskiego w wieku 16 lat. Podobno nie jest źle, w ogóle fantastyczna sprawa. Choć, nie jest dziewczyna zbyt dojrzała. Ale to już osoba kwestia.
Naprawdę zazdroszczę osobom, które mają czas na podjęcie decyzji. Niestety ja takiej możliwości nie mam. Jestem w sytuacji nienajgorszej, ponieważ znam konia osobiście, jeździmy razem od prawie roku (od maja 2011). Niestety, wierzchowiec nie jest mój. Oprócz mnie jeździł na nim jeszcze jeden chłopiec i to był jego koń. Na początku miałam do konia przyjeżdżać w weekendy, bo właściciel nie miał czasu. Pech chciał, że się zakochałam. W charakterze tego konia, w jego ruchu i osobowości. Teraz, gdy właściciel już go nie chce (argument “bo nie”), próbuję przekonać rodziców, że ja mogłabym się nim zająć. Nie jestem już dzieckiem, które chce kupić konika, bo od roku jeździ. Nie. Jeżdżę konno od 8 lat i wiem o nich na prawdę sporo (mam srebrną odznakę PZJ i II licencję). Problem w tym, że rodzice nie za bardzo się orientują w kwestii jeździectwa.
Pewnie pieniądze też odgrywają jakąś rolę. Spłacamy ratę za samochód, do tego dochodzi wysoki czynsz i tego typu wydatki. Dla konia jestem w stanie zrezygnować z wymarzonych wakacji i ferii we Włoszech. Tylko jak ich przekonać?
Niestety utrzymanie konia, to nie jest wydatek jednorazowy, jak wakacje we Włoszech. To jest jak czynsz, ale z dodatkami i to niestety czasem bardzo wysokimi, np. weterynarz.
Witam, mam 15 lat, od pięciu lat jeżdżę konno, i uważam że najlepszym sposobem na zdobycie konia w wieku nastoletnim jet usunięcie przeszkód ze swojej drogi. Na przykład pieniądze. Można zarabiać, powiedzmy że boks kosztuje 600 zł miesięcznie, zarabiając 300 koszty dla rodziców zmniejszone są o połowę. Tylko jak zarobić 300 zł w jeden miesiąc w wieku nastoletnim? Tu już trzeba pomyśleć samemu. Ja wykombinowałam własne sposoby. Dobra jet pomoc w stajni lub luzakowanie. Jeżdżąc do stajni codziennie dostaję tygodniowo 135 zł, a to z pewnością nie mało. To oczywiście mój przykład, ale jest też wiele innych możliwości zarobienia, szczególnie jak ma się skończone 16 lat. Kolejną przeszkodą na pewno jest doświadczenie i odpowiedzialność, a z tym ciężej już sobie poradzić. Bo doświadczenie trzeba nabyć, a to może potrwać wiele lat, natomiast odpowiedzialność - udowodnić, co również zajmuje sporo czasu, jet trudne i nie zawsze się udaje. Osobiście uważam że konia nie powinna mieć osoba bez srebrnej odznaki PZJ, a przynajmniej brązowej, jednak wtedy radzę pomyśleć jedynie o dzierżawie. U mnie jedynym problemem są pieniądze, więc powoooli zbieram. No rodzice martwią się też o moje bezpieczeństwo, ale tej przeszkody usunąć się nie da, można ją tylko trochę załagodzić różnymi środkami bezpieczeństwa. Jednym zdaniem: przeszkód jest dużo, i ja liczę na konia do 18stki, ale wątpię żeby się udało;(
Hm trochę trudna sprawa z namową rodziców i tez nie taka prosta, zależy jakich kto ma.
Z własnego doświadczenia wiem, że u mnie by to nie przeszło bo z psem był problem, a co dopiero koń. Ponieważ miałam przez chwile zapał i interesowało mnie jeździectwo rodzice zapisali mnie do szkółki jeździeckiej.Podsumowując posiadanie konia to ogromna odpowiedzialność i poświęcenie no i oczywiście potrzeba do tego dużo pieniążków, a przede wszystkim dorosnąć.
Wiesz, mam tyle lat co Ty, Karolino, i mam kobyłę- powiem tak- ja się umówiłam, że jak będzie pasek na koniec roku, to kupno konia zatwierdzone. Niestety, zastanów się dobrze, czy chcesz naprawdę konia, bo to robota, a i ja się sparzyłam na zaufaniu kiedy polecono mi konia- dostałam 15-letnią surową, krnąbrną klacz, której nie w głowie uszczęśliwienie mnie jakimkolwiek posłuszeństwem. więc pamiętaj, kiedy już nadejdzie ten wymarzony dzień, nie dawaj się ponieść euforii, wsiądź na konika i oceń pod siebie
jak nie ten, to następny, a nuż trafi się właśnie taki wymarzony? A jak rodziców przekonać? Nie możesz ich zmuszać, bo kupno takiego czworonoga to jednak duża odpowiedzialność i wydatek. Moim zdaniem trzeba zacząć od spokojnej rozmowy na argumenty, i dobrze się zachowywać;P W każdym razie, zyczę Ci spełnienia tego marzonka