Dziś odpowiem na pytania czytelniczki, która pisze:
Czasem mam problem z zatrzymaniem konia (konika polskiego) w ćwiczeniach w stępie. Często mi się to udaje, lecz czasem nawet mocno ciągnę za wodze i działam łydką (myślę że tak jak się powinno) i on dalej idzie lub się cofa. Przez ten problem instruktor często na mnie krzyczy.
Mam też inny problem: od początku mojej jazdy, a jeżdżę dopiero prawie cztery miesiące instruktor dawał mi trochę krótkie strzemiona, a nawet czasem bardzo krótkie, od niedawna ustawia mi je na dość długie (równają się z kostką) i teraz gdy się przyzwyczaiłam do krótkawych on każe mi jeździć na długich i nie mogę złapać równowagi i niewygodnie mi się jeździ, a instruktor ma do mnie pretensje, że nie potrafię jeżdzić na długich strzemionach i nawet chciał mnie cofnąć na lonżę… czy to źle, że umiem jeździć na krótkich strzemionach i że tak mi się najwygodniej jeździ?

Zatrzymanie
Teoria jazdy mówi, że zatrzymanie jest wykonywane poprzez serię półparad, o czym pisałem wcześniej. W tym jednak przypadku wydaje mi się, że mamy do czynienia nie tylko z początkującym jeźdźcem, który nie zna poprawnego działania pomocy do zatrzymania, ale również z nienajlepiej ujeżdżonym koniem. Ciągnięcie za wodze z jednocześnie przyłożoną łydką daje efekt ucieczki konia przed sprzecznymi sygnałami. Z tyłu łydki mówią “idź do przodu”, a z przodu boleśnie odczuwane ciągnięcie za wodze mówi “stój”. Nie ma to nic wspólnego z zatrzymaniem poprzez półparady. Działanie półparadą jest działaniem subtelnym i delikatnym, w którym współgrają pomoce nie tylko łydek i ręki, ale również dosiadu.
Jak w takim razie zatrzymać konia w sposób delikatny, ale skuteczny. Konie w większości są na tyle leniwe, że chcą się zatrzymać, ale muszą wiedzieć, że jeździec tego chce. Nie ma potrzeby ciągnąć mocno za wodze, gdyż koń mając wędzidło w pysku, w bardzo wrażliwym miejscu odczuwa każde działanie ręki jako ucisk metalu na wrażliwe miejsce na żuchwie. Koń na pewno chętnie się zatrzyma, gdy się go o tym poinformuje za pomocą dosiadu zanim zadziała ręka. Należałoby wobec tego nauczyć konia kolejnych pomocy, które mają za zadanie go zatrzymać. Najpierw głos i dosiad, a dopiero po nich ręka. Głosem każdy umie powiedzieć “prrrr” albo “ho hooo”, tonacją uspokajać konia i przekazywać mu chęć zwolnienia lub zatrzymania. Jak zadziałać dosiadem? Siedząc na koniu znajdujemy się mniej więcej nad jego środkiem ciężkości, który zgrywa się z naszym - koń stara się podstawiać swój środek ciężkości pod jeźdźca. Wystarczy więc wypuścić powietrze (w tym momencie możemy powiedzieć spokojnie “hooo”), rozluźnić plecy, pozwolić opaść ramionom w kierunku bioder. Poczujemy, że nasze kości siedzeniowe mocniej nacisną na siodło i przesuną się nieco do przodu. Środek ciężkości jeźdźca przesunie się trochę ku tyłowi konia, a nogi swobodnie opuszczone odsuną się od końskich boków. W ten sposób przekażemy koniowi informację, że nie jedziemy już do przodu, że skończyliśmy go popędzać. W takiej sytuacji możemy się spodziewać, że koń będzie chciał się zatrzymać i możemy delikatnie zadziałać wstrzymująco wodzami, pamiętając o tym, że w momencie zatrzymana należy wodzę odpuścić.
Opisane działanie przyniesie skutek, gdy powtórzymy je kilkakrotnie, aby koń zrozumiał, o co nam chodzi. Idealnym przypadkiem byłoby, gdyby amazonka miała możliwość uczenia się jazdy konnej indywidualnie na dobrze ujeżdżonym koniu, a instruktor wyjaśniłby działanie każdej z pomocy.
Strzemiona
Często w początkowym okresie nauki jazdy konnej jeźdźcy skracają zbytnio strzemiona, gdyż tak jeździ się wygodniej, czuje się mocniejsze oparcie na strzemieniu, co z kolei daje pewne poczucie bezpieczeństwa. Zbyt krótkie strzemiona powodują podciągnięcie kolan do góry, przesuniecie siedzenia do tyłu i w konsekwencji brak równowagi i możliwości prawidłowego działania łydkami i dosiadem. Zbyt długie powodują, że łydki nie przylegają do boków konia, a stopa wypada ze strzemienia. Powodują też trudności z równowagą i działaniem łydkami.
Linia ucho-biodro-pięta powinna zawsze być pionowa i prostopadła do podłoża. Strzemiona dopasowujemy z grubsza z ziemi dotykając palcami zamka przy siodle i jeżeli stopka strzemienia dotyka pachy, to w przybliżeniu strzemiona są dobrze dopasowane.
Strzemiona, które proponuje czytelniczce instruktor są najprawdopodobniej dobrze dopasowane, skoro stopka jest na wysokości kostki (w ten sposób również można z grubsza dopasować strzemiona). Dłuższa jazda na zbyt krótkich strzemionach spowodowała, że amazonka ma problemy ze znalezieniem równowagi. Proponowałbym skrócić puśliska o 1-2 dziurki, żeby odzyskać równowagę, a w trakcie jazdy przeplatać jazdę w strzemionach z jazdą bez strzemion i po 2-3 jazdach wydłużyć puśliska o 1 dziurkę, a po kolejnych o następną, tak aby uzyskać prawidłową długość strzemion. Należy dążyć do tego, a by strzemiona były dość długie, lecz by dawały oparcie stopom i nie powodowały utraty równowagi.
Do jazdy w teren strzemiona skraca się o 2-3 dziurki, a do skoków o 4-5 dziurek.